Pokazywanie postów oznaczonych etykietą korzenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą korzenne. Pokaż wszystkie posty

Dzień Potraw Pikantnych

W każdym razie tak twierdzą wszyscy, więc chyba coś w tym musi być. A ja, jako rasowy hodowca chili, przecież musiałam go odpowiednio uczcić! Niestety mój tryb życia wyklucza w tygodniu częste gotowanie, bo zazwyczaj obiad już na mnie czeka, gdy wracam z pracy. I jest jednocześnie kolacją, bo jaki jest sens po dwóch godzinach znowu jeść? Tym samym miałam małą zagwozdkę, co dziś zrobić. Na szczęście książka Diabelska Kuchnia, z której już wielokrotnie korzystałam, po raz kolejny przyszła z pomocą. Na dworze ciągle pada, zimo, depresyjnie, więc co jest doskonałe na poprawę humoru i rozgrzanie? Cynamon, czekolada, wanilia i chili... Chyba już wiecie o czym mowa?

To już ten czas...

Święta coraz bliżej i w każdym sklepie torturują ludzi "Last Christmas". Spędziłam dziś na zakupach 4 godziny. Mój kręgosłup do tej tej pory głośno wyraża swoje niezadowolenie z takiego traktowania. Wróciłam do domu obładowana jak wielbłąd w karawanie. I w ciągu tych 4 godzin, "Last Christmas" słyszałam chyba 8 razy! Jest to najbardziej znienawidzony przeze mnie utwór świąteczny.

Francuski chlebek z bakaliami

Brat przyjechał z Londynu i powiedział, że koniecznie muszę zrobić francuski chlebek z rodzynkami i orzechami. Że pycha, je się bez niczego, w ogóle cud, mód i orzeszki. No to jak taki dobry, to chyba trzeba wypróbować. Zapomniał tylko powiedzieć, że chlebek wychodzi bardzo piernikowy. Gdybym wiedziała, dodałabym jeszcze łyżeczkę przyprawy korzennej. Niezbyt przepadam za rodzynkami, więc domowy zapas nie jest często uzupełniany i okazało się, że mam ich trochę za mało. Użyłam więc suszonej żurawiny, którą wymieszałam z rodzynkami. Ciasto jest "muffinkowe" czy standardowo: suche z suchymi, mokre z mokrymi, na koniec szybkie mieszanie + dodatki i do nagrzanego piekarnika. Ale zanim podam przepis na chlebek, zacznę od musu jabłkowego, który jest do niego potrzebny. Jakimś cudem te 20 kg jabłek, które mama przywiozła od rodziny po 1 listopada, praktycznie wyparowały. W ciągu dwóch tygodni. Mój tata zjada ich ogromne ilości. Na szczęście kilka się ostało, w sam raz na moje potrzeby.

I znowu dynia!

Dziś będzie krótko, szybko i na temat! Pamiętacie kompot z dyni? Robiliście? Smakował? No ba! A co zrobić z kawałkami owoców? Szczególnie jak ktoś nie lubi pogryzać? U mnie w piwnicy jeszcze 4 dynie leżą i trzeba pozjadać, bo się zmarnują. No to znowu kompot, a z owoców racuchy. Idealne na szybki, trochę słodki obiad. Porcja wychodzi dość spora, więc nawet trzech wielkich chłopów powinno się najeść. Ponieważ dynia w kompocie była z goździkami i cynamonem, racuchy też nimi lekko smakują. Idealne na nadchodzące zimne popołudnia i wieczory. Podane porcje są orientacyjne, bo ciasto raz wychodzi bardziej gęste, raz rzadsze.

Po raz trzeci i na jakiś czas ostatni

No ile można z tą dynią? Rodzice przywieźli od babci taką wielgachną 5,5kg no i co z tym zrobić? Jak będzie leżeć to w końcu coś się w niej zalęgnie. No to stwierdziłam, że pójdzie na puree z dyni, potem wszystko wsadzić do słoików, zapasteryzować i będzie na inny termin. A tata tak chodził i chodził i coś o kompocie przebąkiwał. No i w końcu dosłyszałam "a jaki kompot z dyni jest dobry". I tak pomyślałam: kompot? Kurcze, w życiu nie słyszałam. Jedynie co, to w Harrym Potterze, ale to sok był przecież a nie kompot. No to stwierdziłam, że skoro taki dobry, to można by spróbować. I wiecie co, całkiem niezły wyszedł. Tylko ponoć moja babcia do zakwaszenia go dodawała octu, ale nie chciałyśmy z mamą ryzykować z tym octem i zastąpiłyśmy go cytryną i pigwą. Wyszedł dość słodki, z korzenną nutą, ale nie ulepek, czyli taki który świetnie pasuje do obiadu. A z owoców z soku będą racuchy! Ale o tym kiedy indziej, bo serio ta cała dynia już bokiem wychodzi ;)